27 May 2018

Felietony dla kierowców

Sporządzanie statystyki wypadków drogowych rozpoczęto bodaj w 1896 r. Właśnie wówczas zarejestrowano w Anglii pierwszy przypadek najechania pieszego przez automobil poruszający się z prędkością 6 km/h. Owe smutne wydarzenie jest zresztą dowodem tego, że w określonych warunkach każda prędkość, nawet żółwia, może okazać się niebezpieczna. Później odnotowujemy lawinowy wzrost liczby wypadków. Jeżeli na początku XX wieku na świecie było tylko 6 tysięcy samochodów, to zaledwie po 30 latach już około 2 milionów. Dziś po wszystkich drogach świata jeździ około 320 milionów pojazdów mechanicznych, natomiast futurolodzy przewidują, że w roku 2000 liczba samochodów wyniesie pół miliarda. Można sobie więc wyobrazić, ile ludzi zginie.

Regały sklepowe
http://www.log-system.pl
Dostawca kompleksowego wyposażenia magazynów.
W naszej ofercie znajdują się regały paletowe, półkowe, magazynowe.

Dla zobrazowania zjawiska, mój felieton odpowiada wszelkim regułom propagandy grozy, podam, że w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej od dnia pierwszego wypadku drogowego zarejestrowanego w 1899 r. do dziś zginęło w wypadkach 2 miliony lu­dzi, a więc trzy razy więcej niż na wszystkich woj­nach, w których Ameryka od 80 lat uczestniczyła. A w ogóle, to od pewnego czasu w wypadkach dro­gowych, co rok ginie na świecie ćwierć miliona lu­dzi a 7 milionów zostaje rannych. Chcę jednak zwrócić uwagę, że walka ze wzrostem liczby wypadków nie jest wcale taka beznadziejna, jak się to może wydawać. Na przykład w USA w 1970 r. zginęło 56 tysięcy ludzi, w 1972. r. kilkaset kresie skutków możemy być w pełni jednoznaczni. Będę konkretny.

W jednym tylko minionym dziesięcioleciu na dro­gach Europy zginęło w wypadkach drogowych ok. pół miliona ludzi, a rannych było 16 milionów. Te same liczby odnieść można do Stanów Zjednoczo­nych Ameryki Północnej. Zginęło tam 475 tysięcy osób, a rannych było 20 milionów. Jeżeli zsumuje­my te dane, dodając jeszcze Japonię, to okaże się, że w ciągu dziesięciu lat liczba wypadków drogo­wych w Europie, USA i Japonii osiągnęła 42 mi­liony.

Jak już wspomniałem, nie możemy być tak precy­zyjni w ustalaniu przyczyn wypadków. Nakładają się one na siebie, obejmują całą infrastrukturę ru­chu, i w niejednej sprawie bardzo trudno wyodręb­nić tę bezpośrednią, najważniejszą przyczynę. Nie­trzeźwość kierowców i pieszych zawsze, a raczej prawie zawsze ma jakiś związek z powstaniem wy­padku. Jednak ścisłe ustalenie tego związku napo­tyka trudności nie do przezwyciężenia. Wszystko bywa proste wówczas, gdy sprawca wypadku jest kompletnie pijany. Natomiast jeżeli naruszono je­dynie obowiązek abstynencji, to nigdy nie będziemy pewni, czy kierowca X jechał zbyt prędko i nie­ostrożnie, czy naruszył przepisy, dlatego że wypił, czy dlatego że tak akurat pojechał i być może po­stąpiłby identycznie będąc zupełnie trzeźwy. Chciałbym zwrócić uwagę na ogromne rozpiętości w statystykach różnych krajów, które usiłują wska­zać na związek pomiędzy tzw. wypadkowością a nietrzeźwością. W Anglii określa się ów związek ledwie na 1/10%, w Belgii na l6/o, w Szwecji na 4*/o, we Włoszech na 20%, w Kanadzie na 50%.

Motoryzacja

Nasi partnerzy

Sklep Muzyczny PASJA
https://sklep-muzyczny.com.pl
Instrumenty muzyczne i akcesoria Warszawa.
Gitary, wzmacniacze, pianina i wiele innych.

Ostatnie artykuły

Pas ruchu

Czy mógł?

Śliska jezdnia

Odmowa jazdy

Uprzywilejowanie

Etyka kierowcy zawodowego

O statystyce

Jazda zimą, cz. 2

Jazda zimą

Wyprzedzanie i cofanie

Uprzejmość

Uwaga na wzrok i serce

Propaganda grozy

Karty drogowe

Cena życia, cz. 2

Cena życia

Dobre rady