27 May 2018

Felietony dla kierowców

Kierowcy pojazdów uprzywilejowanych w akcji, mogą sobie pozwolić na wiele. Są oni zwol­nieni od przestrzegania wielu przepisów ruchu. Nie obowiązują ich limity prędkości i reguły zasad pierwszeń­stwa. Mogą nie przestrzegać dyrektyw dotyczących wyprzedzania, omijania, zatrzymywania, postoju itp. Kierujący pojazdami uprzywilejowanymi, nie mo­gą jednak korzystać ze świateł pojazdu w sposób sprzeczny z przepisami. W tej mierze obowiązują ich te same reguły, które obowiązują wszystkich innych kierujących. W praktyce zdarzają się jednak różne ek­scesy i to dość częste. Wielokrotnie widuję pojazdy uprzywilejowane w akcji, które używają świateł drogowych na obszarze zabudowanym, nawet w miastach.

Mało tego, nie tylko używają owych świa­teł, ale nie zmieniają ich na światła mijania, mi­mo żądania zmiany przez innych użytkowników dróg. Myślę, że kierowcy pojazdów uprzywilejowanych nie są w owym postępowaniu złośliwi. Jedni po prostu nie wiedzą, że przepisy nakazują im używa­nie świateł na ogólnych zasadach. Inni może na­wet i wiedzą, ale próbują „przedobrzyć” wycho­dząc z założenia, że olśniewając innych, zmuszają ich do zjechania z drogi, a nawet do zatrzymania się, co ułatwi przejazd pojazdu uprzywilejowanego. Zapomina się jednocześnie o tym, że jazda „na światłach” drogowych połączona z uchylaniem się od ich zmiany stwarza poważne niebezpieczeństwo dla współuczestników ruchu i nie może być żadną mia­rą usprawiedliwiona.

Gdy dojdzie do wypadku, bowiem kierowca z nienacka olśniony najedzie na przeszkodę, wówczas świadome olśnienie go będzie potraktowane jako umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu i 103 wie walor informacji. W końcu dobrze, że chociaż informacji, ale przecież nie o to chodzi. Światło czerwone, lub migające, to w świetle przepisów, za­kaz przekraczania torów, niestety z przedstawionych już powodów, nazbyt często nie przestrzegany. Obowiązujące normy i opracowania teoretyczne in­formują, że czas ostrzegania powinien być większy co najmniej o 8 sekund, od czasu potrzebnego na przejechanie strefy niebezpiecznej przez pojazd dro­gowy jadący z prędkością 2 m/s. W istocie jest on dłuższy nie o 8 sekund, ale gdzieniegdzie nawet o 8 minut. Może trochę przesadziłem, ale niewiele. Inne opracowania specjalistyczne zwracają uwagę,, że czas ostrzegania dla pociągu jadącego z prędkoś­cią największą, powinien poprzedzać jego ukazanie się, co najmniej o 30 sekund. Otóż obok granicy „co najmniej”, niezbędna jest również granica, któ­rą nazwę umownie „co najwyżej”. W praktyce gra­nicy „co najwyżej” w ogóle nie ma i to w sensie dosłownym, bo znam np. w Warszawie i w Prusz­kowie dwa przejazdy niestrzeżone, na których czer­wone światło ostrzegawcze włączone jest dzień i. noc, także wówczas, gdy najbliższy pociąg spodzie­wany jest za godzinę. Właśnie na takich przejaz­dach o wypadek najłatwiej, zaś sygnalizacja jedy­nie wzmaga zagrożenie, zamiast je zmniejszać. Byłem niedawno świadkiem następującego zdarze­nia. Do przejazdu niestrzeżonego kolei elektrycznej przy ulicy Łopuszańskiej w Warszawie zbliżyła się duża ciężarówka z rejestracją odległego wojewódz­twa. Kierowca widząc migający sygnał czerwony posłusznie zatrzymał samochód przed torami i pe­łen najlepszej wiary oczekiwał na nadejście pocią­gu. Znam ten przejazd i nie dałbym się na to na­brać. Wiem, że sygnał czerwony miga w tym miej­scu, często bez żadnego uzasadnienia.

Wszystko, co powiedziałem stanowi pretekst dc przytoczenia wyników pewnego eksperymentu do­konanego w Stanach Zjednoczonych Ameryki Pół­nocnej. Dwaj badacze Caroll i Haddon, skontrolo­wali w wybranych punktach Nowego Jorku 258 losowo wybranych kierowców, którzy znaleźli się w miejscach, w których zdarzyło się uprzednio kilka­dziesiąt wypadków drogowych. Otóż okazało się, że na 258 skontrolowanych, jedna czwarta piła al­kohol. Natomiast spośród tych kierowców, którzy uprzednio spowodowali wypadki aż 73% było nie­trzeźwych.

Wynik wspomnianego eksperymentu potwierdził znaną i oczywistą tezę, że alkohol nie pozostaje bez wpływu na zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Ustalono jednak również, że co czwarty kierowca, który prowadzi samochód w taki sposób, że brak jest jakichkolwiek podejrzeń o nietrzeźwość i brak podstaw, aby go skontrolować, pił alkohol. A mioże by zaryzykować podobny eksperyment u nas. Można by przecież raz zatrzymać, załóżmy, stu kierowców wybranych losowo, którzy jadą ulica­mi miasta, np. wieczorem w dniu popularnych imie­nin i sprawdzić ich trzeźwość. Mielibyśmy wówczas pogląd i interesującą informację, być może nawet optymistyczną.

Motoryzacja

Nasi partnerzy

Sklep Muzyczny PASJA
https://sklep-muzyczny.com.pl
Instrumenty muzyczne i akcesoria Warszawa.
Gitary, wzmacniacze, pianina i wiele innych.

Ostatnie artykuły

Pas ruchu

Czy mógł?

Śliska jezdnia

Odmowa jazdy

Uprzywilejowanie

Etyka kierowcy zawodowego

O statystyce

Jazda zimą, cz. 2

Jazda zimą

Wyprzedzanie i cofanie

Uprzejmość

Uwaga na wzrok i serce

Propaganda grozy

Karty drogowe

Cena życia, cz. 2

Cena życia

Dobre rady